Przypadkowe spotkania i wielkie nic

Wszystko zaczęło się od deszczu, a skończyło się na przypadkowym spotkaniu. Trudno uwierzyć, że było przypadkowe. Przypadek – przytrafia się tobie? I co z nim robisz?

Wychodzę z tramwaju. Dzień jest szary. Tłum w ciemnych płaszczach. Jestem wśród tych, którzy odwiedzają IDS (największe targi stomatologiczne w Europie) lub tych, którzy jak ja idą do pracy. Czekają mnie spotkania. Są wśród nich zaplanowane, trudne i nieoczekiwane. A ja myślę o moich włosach, które spijają wilgoć jak gąbka. Kiedy uczynią ze mnie zmokłą kurę to ani mi nie dodadzą urody ani pewności siebie. Pocieszam się, że tusz mam wodoodporny i mrugając oczami dostrzegam to, czego potrzebuję.

Staję obok mężczyzny trzymającego czarny parasol . Podchodzę i pytam:

– Czy mogę skorzystać z pańskiego parasola?

Użycza mi ochrony przed deszczem. Stoimy na światłach i rozmawiamy po angielsku o pogodzie, targach. Small talk w Kolonii. Mężczyzna ma spokój w oczach. Kiedy już kilka kroków pokonaliśmy razem pytam z jakiego jest kraju i okazuje się, że z Polski.

Przypadkowe czy nieprzypadkowe spotkania?

W tym momencie gdybyś nawet nie znał nas, nie rozumiał o czym rozmawiamy zauważyłbyś, że coś się stało. Uśmiech nas rozpromienił. Targi odwiedza tysiące ludzi z ponad 100 krajów, więc jest trochę tak jakbyśmy odnaleźli się jak igły w stogu siana.

Spotkania bywają jak tajemnicze zbiegi okoliczności. Rozmawiamy z kimś przelotnie, a samo zdarzenie, słowa, emocje pozostają na długo. Mnie zostawiły z refleksją o tym, że w tym przypadku jest jakiś zamysł, że każdego spotykamy po coś. Może gdzieś czytałeś to zdanie:

Nie spotykamy ludzi przez przypadek. To że nasze drogi się przecinają ma powód.

 

Jedni uważają, że to niewytłumaczalna kosmiczna energia, a inni utrzymują, że to nic innego jak umiejętności komunikacyjne danej osoby. Cokolwiek myślisz wierzę, że w tym jest jakiś sekretny nieporządek:

„W całym chaosie jest kosmos, w całym nieporządku sekretny porządek”.

– Carl Jung

Cud statystycznie zdarza się często

Piszę o tym, bo chcę, abyś uczył się zauważać te spotkania, wykorzystywał swój potencjał komunikacji i doceniał wartość przypadków. Bo takie spotkania – cudy, przypadkowe czy nie – zdarzają nam się, więc ucz się z nich czerpać energię (o ile wierzysz w zjawiska zwane paranormalnymi) lub rozwijaj swoje umiejętności komunikacyjne.

Większość ludzi powtarza, że w życiu nie ma przypadków, ale zwykle opowiadają o tym po fakcie i najczęściej widzą to z perspektywy. Nasze drogi przecinają ludzie, którzy dają nam życiowe lekcje, inspirują do zmiany kierunku czy pojawiają się, aby przed czymś lub przed kimś nas ochronić. Niekiedy jednak w ogóle nie korzystamy z tego, co dają nam te spotkania. A otacza nas świat zamkniętych serc.Nie wchodzimy w relację i nawet nie pozwalamy sobie na najmniejszą interpretację. Mnie szczególnie interesują te krótkie, przypadkowe spotkania, które trwałą czasami kilka minut, a niosą w sobie coś z cudu. Tu wkracza profesor Littlewooda. W tle słychać muzykę Mozarta (bo profesor słuchał tylko Mozarta, Bacha i Beethovena i mawiał, że życie jest zbyt krótkie, aby tracić czas na innych kompozytorów). Poprawia okulary. I podaje definicję cudu jasną jak słońce:

„ to zdarzenie mające specjalne znaczenie gdy się wydarza, ale wydarza się z prawdopodobieństwem jeden na milion”.

I tu niespodzianka – średnio jedno cudowne zdarzenie przypada na okres 35 dni. Jak to wyliczył? Człowiek w czasie 35 dni doświadcza około miliona zdarzeń (60×60×8×35=1008000 ). Wydaje mi się, że ogromnej większości ludzi cud przechodzi koło nosa zupełnie niezauważony.

Korzystać nieprzypadkowo z przypadkowych zdarzeń

Zatem co robisz, kiedy pewne zdarzenie jest niesamowite? Czy w ogóle zauważasz, co się cudownego wydarzyło? Czy potrafisz sam pomóc temu nieprawdopodobnemu zdarzeniu zaistnieć?

Z mojego doświadczenia ludzie dzielą się na tych, którzy w ogóle nie zauważają zdarzeń i na tych, którzy ich doświadczają, ale nie czerpią niczego z danego zdarzenia. A już bardzo niewielu z nas potrafi docenić, skorzystać, ale nawet sprowokować niecodzienne zdarzenia. Jak myślisz w której grupie jesteś? Kiedy ostatnio rozmawiałeś z kimś przypadkowo spotkanym? Czy kiedykolwiek myślałeś o tym, jakie znaczenie dla ciebie niesie taka rozmowa?

 

Po pierwsze sztuka dostrzegania

Im bardziej się spieszymy, tym szybciej tracimy wzrok. Oślepieni prędkością nie zauważamy innych, w tym również sposobności, które są na wyciągnięcie ręki. Nie oznacza to, że zawsze trzeba dostrzegać i wchodzić w interakcje, ale warto od czasu do czasu skorzystać z tej sposobności. Nic się nie wydarzy spektakularnego jak nie wykonamy kroku w kierunku drugiego człowieka.

Mamy ogromny problem z dostrzeganiem ludzi wokół nas. Czasami mam wrażenie, że architektura, przechodnie, aura są inscenizacją dla biegnącego przez życie człowieka.

Dlaczego tak jest? Powodów może być wiele, ale moim zdaniem jednym z nich jest pośpiech. To on odbiera nam doświadczenie niecodziennych zdarzeń, wartościowe interakcje i cenne refleksje o samym sobie. W pośpiechu tłum pozostaje tłumem i nawet jeżeli używamy określenia „ludzie” to mam wrażenie, że w tym słowie nie ma ani jednego człowieka.

Owo dostrzeganie ludzi można ćwiczyć. Uważność, którą obdarzamy drugiego człowieka jest bardzo wzbogacającym doświadczeniem i pozwala rozwijać umiejętności komunikacyjne. Kiedyś miałam taki czas, że zawsze stojąc na pasach czy przez nie przechodząc wybierałam jednego człowieka, którego obserwowałam. Po pierwsze starałam się jak najwięcej zobaczyć, a potem poskładać najkrótszą opowieść o nim. Umiejętność zauważania drugiego człowieka, patrzenia, wyciągania (wciąż subiektywnych) wniosków jest kluczem do cudownych spotkań. Jeżeli praktykujesz uważność na drugiego człowieka w naturalny sposób spotykasz pytania, na które chcesz uzyskać odpowiedzi.

Pomiędzy ową uważnością a pytaniami, które się zrodzą jest coś bardzo ważnego – ciekawość. To nie tylko silnik przypadkowych spotkań, ale każdej relacji. Nie ma ciekawości, ani relacja nie powstaje ani nie rozwija się.

Nieprzypadkowość dzieje się poza schematem

Kiedy opowiadam historie jak skorzystałam z parasola obcego człowieka spotykam się ze zdziwieniem. Większość odbiera to jako coś niecodziennego, ale sytuacja, okoliczności są bardzo codzienne i rozmowa również. Reakcje innych to zestaw podstawowych problemów, których doświadczamy w komunikacji. Wspomnę tylko o niektórych z nich, bo bez zmierzenia się z nimi, nigdy nie rozwiniesz się w nawiązywaniu kontaktu i odnajdywaniu porozumienia z drugim człowiekiem. Czego nam zatem brakuje?

  • Odwagi. Odwago podejścia do obcego człowieka i zapytania. Odwagi pokonania czasami wpajania przez lata nam przekonań np. o tym, że trzeba uważać na obcych. Odwagi łamania pewnych schematów. Rezultat – nic się nie dzieje.

 

  • Umiejętności inicjowania rozmowy. Pierwsze zdanie, pytanie czy uśmiech i spojrzenie w oczy drugiego człowiekowi to wciąż dla wielu zbyt trudne. Nie widzą jak zacząć i mnóstwo wątpliwości trzyma ich w miejscu. Rezultat – nic się nie dzieje.
  • Wprawy w prowadzeniu small talk. Wiem z doświadczenia, że to bardzo skuteczne narzędzie w biznesie i wiem też to, że zwykle wypowiadają się na ten temat ludzie, którzy nie są praktykami i totalnie nie pojmują o co w tym chodzi. Więcej o jego mocnych stronach small talk.

Od czego zacząć, aby się działo?

Polecam rozmowy z taksówkarzami. Większość z nich jest przyjaźnie do nich nastawiona, a do tego to źródło niesamowitych informacji, o kraju czy mieście, w którym się znajdujesz. Korzystam też ze sposobności jakie daje mi podróżowanie. Tutaj przeczytasz o tym jak się to robi w samolocie.

Wciąż praktykuję. Nie zawsze mi wychodzi. Bywa, że żałuje, że do kogoś nie podeszłam. Nie pamiętam, abym żałowała, że rozpoczęłam rozmowę. Zmagam się ze sobą. Zawsze odczuwam jakiś lęk  przed nieznanym. Często wyświetla mi się komunikat: “Lepiej się nie wychylaj” i czasami nie jest prosto go zlekceważyć, ale najczęściej wygrywa ciekawość. Doświadczam nie tylko radości z komunikacji, ale i porażek.

Dlaczego zatem praktykuję rozmowy z obcymi? Bo biznes to dla mnie bardzo często zamiana obcego (czy nawet wrogo nastawionego) człowieka, środowiska w środowisko przyjazne. Można to jedynie zrobić poprzez rozmowę i to z pozycji nie relacji czy funkcji biznesowej, ale w relacji Człowiek – Człowiek. Zatem niezobowiązujące rozmowy np. w środkach masowego transportu lub podczas spaceru z psem, dają mi praktykę, która bardzo przydaje się w życiu, a w biznesie procentuje.

Nie wykluczaj – sprawdzaj

Nie każde spotkanie to cud. Nie każde spotkanie pozostawia w głowie fajerwerki. Nie chodzi o „zaliczanie” rozmów z przypadkowo poznanymi ludźmi – tu nie ma miejsce na rutynę. To nie jest obowiązek taka rozmowa – to sposobność, szansa, ciekawość, z której warto korzystać, o ile jest w sercu. Pamiętaj, że nie każda rozmowa jest cudem, ale też nigdy do końca nie można wykluczyć, że w tym zdarzeniu (spotkania i rozmowy) nie ma jakiejś zaszyfrowanej wiadomości dla ciebie.

Gregory Chaitin z IBM Research Laboratories wykazał, że nigdy nie możemy być pewni, że to, co nas spotyka, jest jedynie dziełem zbiegu okoliczności, bo nie można udowodnić, że coś jest przypadkowe. Nie jest to jednak dowód na brak losowości zdarzeń. Wręcz przeciwnie.

Fot. Pink Umbrella, H.Koppdelaney

Wszelkie prawa zastrzeżone dla justynaniebieszczanska.com © 2017 - 2019